Policjanci pierwsi na miejscu pożaru. Z zadymionego mieszkania uratowali psa
Sopoccy policjanci jako pierwsi dotarli na miejsce pożaru. W zadymionym lokalu uratowali psa. Odwaga i szybka reakcja funkcjonariuszy.
Wczoraj po południu służby ratunkowe otrzymały informację o pożarze przy Alei Niepodległości w Sopocie. Ogień objął elewację budynku mieszkalnego. Na miejscu jako pierwsi pojawili się policjanci z sopockiej patrolówki, którzy natychmiast przystąpili do rozpoznania sytuacji. Ustalono, że wszyscy mieszkańcy zdążyli ewakuować się o własnych siłach – nikt nie potrzebował pomocy medycznej. Jednak w jednym z mocno zadymionych mieszkań przebywał pies.
Sierżant Michał Ciuba oraz starszy posterunkowy Jakub Pasieka bez wahania wkroczyli do budynku. Przeszukali zadymione pomieszczenia, odnaleźli przerażone zwierzę i bezpiecznie wyprowadzili je na świeże powietrze. Dzięki ich odwadze i zdecydowaniu pies szybko znalazł się poza strefą zagrożenia.
W działaniach na miejscu uczestniczyły wszystkie służby ratunkowe. Strażacy prowadzili akcję gaśniczą i zabezpieczali konstrukcję budynku. Policjanci, strażnicy miejscy oraz medycy dbali o bezpieczeństwo osób pozostających w rejonie zdarzenia i wspierali działania gaśnicze.
Ta interwencja to doskonały przykład, jak ważna jest szybka reakcja służb w sytuacjach kryzysowych. Gdyby nie postawa policjantów, pies mógłby nie przeżyć. Funkcjonariusze wykazali się nie tylko profesjonalizmem, ale i ogromną empatią wobec zwierzęcia.
Służby apelują: w przypadku ewakuacji nie wracajmy do budynku po rzeczy. Jeśli wiemy, że w środku mogą pozostać osoby lub zwierzęta, jak najszybciej poinformujmy o tym ratowników. Nie utrudniajmy też dojazdu służbom – nie zastawiajmy dróg pożarowych i nie zatrzymujmy się w pobliżu miejsca zdarzenia, by obserwować akcję. Każda minuta zwłoki może kosztować czyjeś zdrowie lub życie.
Źródło: policja.gov.pl